Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

"Kuszenie..." umiarkowanie kuszące

Otrzymujące od festiwalowej publiczności wiele pozytywnych opinii "Kuszenie świętego Tõnu" mnie zdecydowanie nie urzekło.

Opowieść zaczyna się podobnie jak znienawidzone przeze mnie historie o ludziach nieszczęśliwych i zagubionych, na własne życzenie codziennie krzywdzacych siebie i innych, które przedstawiają ich patologiczne życie jako nauralny stan rzeczy i rezygnują nie tylko z poszukiwania źródeł takiego wypaczenia, ale także potencjalnych dróg wyjścia. (Sztandarowym przykładem takiego kina jest dla mnie film Małgorzaty Szumowskiej "33 sceny z życia".)

W drugiej części "Kuszenia..." (r. III-VI) wydaje się, iż bohater dostrzega absurd swojego życia i pragnie się od niego uwolnić. W tym celu udaje się w mroczną i surrealistyczną podróż, w której odwiedza między innymi zamieszkane przez księdza-Boga-diabła-wampira ruiny kościoła, przestrzeń pomiędzy jawą a snem i tajemniczy teatr-klub przywodzący na myśl Variétés z "Mistrza i Małgorzaty" albo filmy Davida Lyncha...

Niestety, w tych atrakcyjnych wizualnie i dźwiękowo przestrzeniach, wśród często imponującej scenografii i nagromadzenia lynchowskich elementów świata przedstawionego, nie znajduję tego, co nadaje sens podobnym scenom u Lyncha, a co Herzog nazywa prawdą poetycką i ekstatyczną. Ponieważ trudno też ujrzeć w nich spójną metaforę, a dosłowne odczytywanie nie miałoby sensu, fragmenty te pozostają dla mnie pozbawionymi istotnej treści estetycznymi fajerwerkami.

W obszarach, w których film pozostaje łatwy do odczytania, wyłania się z niego obrzydliwa myśl, że od koszmaru z pierwszych dwóch aktów nie ma ucieczki, life is a bitch and then you die, koniec. I tak też ostatecznie odczytuję przesłanie "Kuszenia...", z którym nigdy nie mógłbym się zgodzić, co więcej - które uznaję za szkodliwe i niebezpieczne.

Można starać się spojrzeć na film z większym dystansem, jak na kolejny seans z cyklu "Nocne szaleństwo" i rozkoszować się jego estetyką i humorem. Niestety, dla mnie zbyt silnie przebija przez nie gorycz deprymującego przekazu filmu i awersja do występujących w nim postaci, ponadto ani estetyka ani humor nie trzymają odpowiednio wysokiego poziomu na przestrzeni całego filmu.

kw86 Krzysztof Witalewski

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook